Archiwum kategorii: Krótkie notki

Na pole!

(Z opowieści krakowskiego kelnera, spisanej na serwetce i noszone w egzemplarzu „Piątej góry” Pablo Coelho przez 7 lat. Odnalezione cudownie i przytaczane.)

A było tak:

U nas, w Krakowie, mieszkaliśmy na dworze i wychodząc na zewnątrz, mówiliśmy „na pole”. A te wsiury z Warszawy mieszkały na polu, to ich czasem wpuszczano „na dwór”. I tak to było. Hej!

Bez dwóch zdań

Jechaliśmy samochodem przez miasto, kiedy przed maską przejechał volkswagen garbus.

— Ale on jest brzydki — stwierdziła moja żona.

— Bez dwóch zdań — odparłem.

Pomyślałem potem jakie to sprytne. Bez dwóch zdań. No bo:

  1. Ten garbus jest brzydki. Zdanie.
  2. Bez dwóch zdań. Równoważnik zdania! Wzmacnia pierwsze, lecz nim jest zdaniem.

Jak bardzo bogaty bym chciał być

Harry i John, dwóch milionerów, poszli na piwo. Opili się grubo, po czym Harry wpadł na pomysł, że kupią sobie po samochodzie. Poprosił o rachunek i wyszli. Udali się do salonu samochodowego, gdzie wybrali sobie po wozie. Harry sięgnął po portfel i poczuł, że John powstrzymuje go.

— No co ty, stary, płaciłeś za piwo.

Piosenka o choince

Wyszedłem na chwilę i ten przyjemny mróz zainspirował mnie do zaintonowania pewnej piosenki:

O Tannenbaum, o Tannenbaum,
Wie grün sind deine Blätter!
Du grünst nicht nur zur Sommerzeit,
Nein auch im Winter, wenn es schneit.
O Tannenbaum, o Tannenbaum,
Wie grün sind deine Blätter!

Braki w tekście uzupełniłem gwizdaniem.

Jak to z flanelami było

Pewnego razu do informatyków wszelakiej maści — administratorów, programistów, wdrożeniowców itd. — przyszła delegacja drwali całego świata. Banda niedomytych, nieogolonych osiłków z siekierami. Zastali niczego nie podejrzewających informatyków w „Elektrycznej Porażce”. Czytaj dalej

Strzelec

Ostatnio słyszałem w radiu o — uwaga! — snajperze, który strzelał w jakimś polskim mieście do tramwajów i autobusów. Wydawać by się mogło, że snajper to żołnierz oddelegowany do zdejmowania wybranych (czym odróżnia się od strzelca wyborowego) celów z dalekiego dystansu. Już nie! Wystarczy wziąć kurtkę i pruć z niej z pewnie nie tak dużej odległości do tramwajów i autobusów.

Swoją drogą zamiast skazywać powinno przechwycić go wojsko. Pomyślcie tylko — człowiek strzelał z wiatrówki do pojazdów. Cóż na niezwykła umiejętność konstruowania broni z części garderoby!