Na rybach

Premier Donald i Prezydent Bronisław przechadzają się po wałach przeciwpowodziowych, sprawdzając ich stan. Nagle dostrzegają Prezesa Jarosława, który łowi ryby poniżej. Premierowi Donaldowi przychodzi do głowy psikus.

— Podejdziemy do niego i spytamy, czy biorą. Jak powie, że biorą, to powiemy, że takiemu palantowi zawsze biorą. Jak powie, że nie biorą, to powiemy, że takiemu palantowi nigdy nie biorą — przedstawia swój pomysł Prezydentowi Bronisławowi.

— Świetny pomysł — zgadza się ten.

— To może ty — proponuje Premier Donald.

Prezydent Bronisław schodzi na dół wału, podchodzi do Prezesa Jarosława i pyta:

— Biorą?

Prezes Jarosław odpowiada:

— Spadaj, palancie.

Reklamy

13 komentarzy do “Na rybach

  1. mareksy

    teraz już był pewien, za tą falą obniżonych lotów stoi jakieś przejęcie konta, czy cuś, nic innego…

  2. Aubrey Autor wpisu

    Piotrze, nie domyśliłem się, niestety. Może jest to związane z historią, jaka mi się przydarzyła w liceum…

    Podczas odczytywania obecności na języku polskim w czwartej klasie, kiedy to dostaliśmy nową polonistkę, podczas wyczytywania mnie odpowiadałem: „Jest!”. Jest to, zdaje się, kalka językowa z języka rosyjskiego, po polsku jest to jednak raczej błąd. O ile inni nauczyciele mieli na to wyjebane, tak polonistka była prawdziwą piłą. Za pierwszym i za drugim razem zrobiła pauzę (co przypomina trochę ostrzeżenie, jakie nadają psowate w niektórych sytuacjach), za trzecim razem jednak zabrała głos. „Dlaczego mówisz o sobie w trzeciej osobie?”, spytała. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że lubię mówić o sobie w trzeciej osobie. „To się leczy”, odparowała jadowicie i dodała, że więcej sobie na swoich lekcjach takiego zachowania nie życzy. Ponieważ ceniłem sobie sympatię nauczycieli, zaprzestałem tego procederu. W efekcie całkiem z tego zrezygnowałem, nie tylko na lekcjach języka polskiego, a z biegiem lat zapomniałem o takim zabiegu stylistycznym, który — przyznaję — jest całkowicie pozbawiony sensu.

    Dopiero Twój komentarz mi o tym przypomniał.

  3. Piotr Chyliński

    Czy całkowicie pozbawiony sensu, nie jestem pewny. Podkreśla dystans do własnej osoby, a czasem chęć wyjścia z siebie i stanięcia obok. Czasami przydatne.

  4. mareksy

    a może poszli do lasu… i tak można gdybać, piętnować, rozdzielać członki, odsądzać od czci i wiary, uzurpować sobie prawo do, wyznaczać jedynie słuszną linię i wygłupiać się ten sposób w dwójnasób, jak małpa na nocniku, na szczęście on tu decydował, co, jak i dlaczego uprzejmie powie, jeśli będzie miał ochotę, bo to komentarz, a jakże, jego, a poza tym miał bardziej światłą widocznie polonistkę, która nie tępiła radości z tworzenia, powiedział

  5. Piotr Chyliński

    Aj tam, aj tam! Milczeć warto, kiedy się nie ma nic do powiedzenia, a nie ze względu na zabiegi stylistyczne.

    PS: Jeżeli chodzi o chorobę Bleulera, jej nazwa pochodzi od greckiego phren, dlatego też schizofreNia.

  6. Aubrey Autor wpisu

    Schizofremia to z opowiadania Jana Dzbana, sfingowanego pamiętnika narkomanki Alinki. Żeby nie było, że się na chorobach psychicznych nie znam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s