II pułapka wyborów

Wybory w Polsce, szczególnie te prezydenckie, obwarowane są pewnymi mitami. Dziś postaram się rozbić kolejny mit przy pomocy reklamowanej jakiś czas temu w telewizji matematyki. Tak, matematyka faktycznie bardzo bardzo daje rady.

Dużo ludzi głosuje na tzw. mniejsze zło. W Polsce jest to właściwie nagminne. Zawsze któryś z kandydatów jest tym gorszym i głos oddaje się na tego drugiego, w domyśle: lepszego (acz niekoniecznie dobrego). Raz jeden po zmianie ustroju głosowano na kogoś — nie przeciwko komuś — w wyborach prezydenckich i ten kandydat wygrał w I turze.

Obecnie mamy jednak również coś w rodzaju zerowej tury wyborów. Są nią sondaże przedwyborcze. One rozstrzygają główne postaci dramatu. Najczęściej dwie, co powoduje polaryzację i odpływ wyborców z mniej wspieranych kandydatów. Myślę, że gdyby zakazać sondaży wyborczych tak już z pół roku przed wyborami, to moglibyśmy być zdziwieni wynikami. Obecnie też często jesteśmy zdziwieni (np. ludzie, którzy 5 lat temu wybrali mniejsze zło w postaci Donalda Tuska), ale są to zdziwienia innej kategorii.

Leżąc ostatnio w hamaku rozważałem pewne zagadnienia zjawisk falowych związanych z klepaniem kobiecych pośladków, kiedy uderzyła mnie myśl, jaka bzdura kryje się w haśle, które słyszałem już od kilku osób.

Często słyszę, że trzeba głosować na Komorowskiego, żeby nie wygrał Kaczyński. Otóż… nie trzeba. Dlaczego? To proste.

(Zanim przejdziemy dalej: tak naprawdę rozwiązanie działa w obydwie strony, proszę więc fanów Prezesa Jarosława nie traktować tego osobiście i szukać podtekstów. Po prostu obracam się w otoczeniu, które forsuje ww. hasło. Może być jednak równie dobrze na odwrót.)

Jedyne co obawiający się Prezydenta Jarosława powinni forsować, to oddanie ważnego głosu na kogoś innego. Każdy taki głos zmniejsza szanse na prezydenturę Prezesa Jarosława. Można głosować nawet na tych kandydatów, którzy dostają potem 0,5% głosów i muszą robić dobrą minę do złej gry, kiedy odczytywane są wyniki. Pierwsza tura wyborów nie wymaga takiej polaryzacji. Jeżeli w pierwszym rzucie znajduje się grupa głosujących na Prezesa Jarosława, która wynosi ponad 50%, to choćby cała reszta oddała głos na jednego kandydata, to wygrywa Prezes Jarosław. Zatem nie ma histerii.

A kiedy przyjdzie II tura, to wtedy można sobie wybierać mniejsze zło.

Reklamy

2 komentarze do “II pułapka wyborów

  1. zmieszany

    Ale – trzymając się już wersji „głosuję na Komorowskiego, żeby nie wygrał Kaczyński” – można chyba spojrzeć na to nieco inaczej. Abstrahuję już od kwestii realności uzyskania 50% głosów przez JK (a poprzednio chyba widzieliśmy, że sondaże są do porządnego nagięcia w dniu wyborów).
    Z tego, co słyszę, to sporo ludzi rozumuje w sposób następujący: jeśli Komorowski nie wygra w pierwszej turze, to druga będzie najprawdopodobniej w składzie Komorowski-Kaczyński. I rzeczywiście wtedy można głosować na mniejsze zło, ale jeśli ktoś uważa, że tym mniejszym złem jest Komorowski, to może woleć zagłosować już za pierwszym razem na niego, żeby do dogrywki nie doszło. Chodzi bowiem o to, że wg niektórych druga tura, odbywająca się już w wakacje, nie będzie obfitować w elektorat BK w punktach wyborczych, bo ów elektorat będzie na wakacjach. Natomiast elektorat JK, a przynajmniej jego co bardziej leciwa część, będzie jak zawsze na miejscu i będzie miał czas oraz chęć, by zagłosować. Innymi słowy wyznawcy tej teorii sądzą, że głosując w pierwszej turze na kogoś innego, niż Komorowski, oddaje się przysługę Kaczyńskiemu.

  2. Aubrey Autor wpisu

    Na blogu Janusza Korwin-Mikkego czytałem jeszcze inną wykładnię: jeżeli Komorowski oraz Kaczyński i tak wejdą do drugiej tury, to można oddać głos na kogo się chce. W końcu to pewniaki.

    Twoja interpretacja również do mnie przemawia z taktycznego punktu widzenia, który bardzo lubię. Niestety, kontrkandydat „większego zła” zraził mnie do siebie na tyle, że nie potrafiłem oddać na niego swojego głosu.

    Od początku nie wierzyłem w teorię jednej tury wyborczej. Nie pamiętam liczb, ale wydaje mi się, że Aleksandr Kwaśniewski miał w 2000 roku w sondażach grubo ponad 50%, a w wyborach zdobył zaledwie 53%. Tutaj żaden kandydat nie miał takiej przewagi nad pozostałymi, do tego była dość spora polaryzacja (czego w 2000 roku nie było). W związku z tym uznałem, że druga tura i tak się odbędzie, zatem mogę oddać głos na kogoś, kto mnie najbardziej do siebie przekonał, nie na „mniejsze zło”.

    Masz rację z wakacjami i zmienionymi proporcjami elektoratu (chociażby dlatego uważam obecne sondaże dotyczące drugiej tury za większą lub mniejszą zgadywankę), ale powinno to zostać potraktowane jako wyzwanie. Odnoszę wrażenie, że podejście PO można streścić w słowach „jakoś to będzie”, w przeciwieństwie do elektoratu JK, który jest dość oddany sprawie i przekonany. Zatem zachęcano mnie do oddania głosu na nijakiego kandydata bez pomysłu na kampanię, ponieważ po drugiej stronie jest groźny przeciwnik (ze zwartymi szeregami na podorędziu, co pokazało zbieranie podpisów). Przykro mi, ale to do mnie nie przemawia. Jeżeli nie traktowali poważnie kampanii, a zatem wyborców, a zatem mnie, to ja tego nie kupuję.

    Już opisywałem tu w tekście „Dlaczego zamierzam oddać głos na Jarosława Kaczyńskiego”, że wybór Prezesa Jarosława będzie miał na dłuższą metę również pozytywne — z punktu widzenia jego przeciwników — skutki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s