Archiwa miesięczne: Czerwiec 2010

Wyznania politycznego ćpuna

Poszedłem kiedyś do kina na „Smakosza 2”. Jest to horror, w którym tytułowy potwór co 23 lata oddaje się dość niecodziennemu rytuałowi. Po przebudzeniu musi np. zjeść oczy, żeby widzieć, płuca — żeby oddychać itd. Fascynujący temat, zapewne przyznacie. Druga część minimalnie bardziej podobała mi się od pierwszej, po części dzięki inteligentnej grze ze schematami (np. nawiązanie do „Szczęk” z harpunem). Temat był na tyle chodliwy, że podobno kręcą trzecią część. (Ciężarówka wraca!) Siedziałem w ostatnim rzędzie z brzegu, lecz coś mi cały czas przeszkadzało. Była to para siedząca obok mnie — chudy, acz wysoki dres i jego dziewczyna, zapewne jakaś blachara. Cały film gadali, komentując to, co się dzieje na ekranie. Czytaj dalej

Porada sercowa Steve’a

Na łamach „Niepoważnika” gościmy Steve’a Lizarda, znawcę ludzkich charakterów, słynnego hipnotyzera oraz doradcę w sprawach sercowych. Steve przez lata doskonalił warsztat, sprzedając nikomu niepotrzebne gadżety po wielokrotnie zawyżonych cenach, jednocześnie rozwijając w domowym zaciszu swoje zdolności psychologiczne i społeczne, odpisując na listy od swoich wielbicieli. W swoich listach niezmiennie podkreślał wagę wykształcenia, choć jednocześnie źle znosił krytykę. Czytaj dalej

Blokowanie na Twitterze

W dawnych czasach, kiedy nie istniały blogi ani social media, ludzie komunikowali się na inne sposoby. Były znaki dymne (kiedy spaliłem z kuzynem Commodore C-64, może kiedyś to opiszę), były na pewno emaile, ale w pewnym momencie pojawiło się Gadu-Gadu. Z rozżewnieniem rozrzewnieniem patrzę na pierwsze wersje programu, gdzie nie było statusu niedostępny ani statusów opisowych. Zapewne to moje starcze ubarwianie, bo na pewno nie było to wygodniejsze niż obecnie, gdzie można całą ASCII grafikę jakiegoś misia umieścić albo w inny sposób zakomunikować swój nastrój, co na pewno bardzo interesuje wszystkich ludzi, którzy mają mnie na liście. Faktem jest, że Gadu-Gadu na długie lata zdominowało pojęcie komunikatorów internetowych w Polsce. Ale już wtedy istniała możliwość zablokowania delikwenta, który truł nam dupę, był niemiły albo nie chciał pożyczać pieniędzy na papierosy. Dziewczęta używały tego kokieteryjnie, a chłopcy z obawy przed kolegą, który gustuje w kolegach. Zablokowany osobnik nie miał możliwości skontaktowania się z nami. Wspaniała kara np. dla chłopaka, który zapomniał o urodzinach swojej dziewczyny lub migdalił się z jakąś lafiryndą na urodzinach wspólnej kumpeli.

Potem Internet ruszył z posad, pojawiło się w nim więcej pieniędzy, a niektórym udało się wpaść na pomysł, który przyniósł im tyle pieniędzy, że nie musieli już chodzić w bluzie z kapturem i klapkach. Czytaj dalej

Zdrada Judasza

Dawno nie było nic o Jezusie i kolegach. Jest to temat, który mnie bardzo interesuje, lecz ostatnio polityka go trochę wyparła. Dziś nie będzie o Jezusie (no, może trochę), ale przede wszystkim o jednym z jego kolegów — Judaszu. Zawsze uważałem, że Judasza traktuje się trochę niesprawiedliwie. Opinia o nim oparta jest na kilku wybiórczych faktach. A właściwie jednym fakcie: zdradził Jezusa. To, trzeba przyznać, trochę niepoważne podejście do tematu. A skoro niepoważne, to wygląda to na robotę dla mnie. Czytaj dalej