Ekolodzy, ludzie mniejsi na umyśle

Temat ekologii mnie interesuje od jakiegoś czasu, ponieważ wydaje się jawną kpiną z rozsądku, wbrew temu, co twierdzą sami zainteresowani.

Zacznijmy od najważniejszego argumentu ekologów, czyli globalnego ocieplenia. Dzięki działalności tajemniczego cyberpsychohakera świat dowiedział się o czym korespondowali ludzie badający zjawisko globalnego ocieplenia. Nie było to jednak potwierdzenie teorii. Krótko potem rosyjscy klimatolodzy stwierdzili, że dane, które rzekomo pochodziły od nich, były zawyżane. Przez wiele lat. Siara na całej linii. Nie rozsądza to kwestii, czy globalne ocieplenie istnieje, czy nie; sprawia to jednak, że teoria idzie do śmietnika i trzeba kilkunastu lat rzetelnego zbierania temperatur, żeby zbadać zjawisko. Niewesoło.

Po wytrąceniu tego mocnego argumentu z rąk ekologów, ci zacni bojownicy o właściwie nie wiadomo co, muszą przegrupować swoje siły i argumenty. W międzyczasie niektóre — pomniejsze do tej pory — działania stały się tymi bardziej widocznymi.

W efekcie proponowane są podpaski wielorazowego użytku (do prania w domu, krew schodzi po kilku godzinach moczenia w zimnej wodzie, choć jak przyznają użytkowniczki — nie dopierają się i tak) czy specjalne kubki zamiast tamponów (niestety, bez żadnej kontrolki zapełnienia). Zachwycone kobiety masowo rzucają się na ten wynalazek. A może nie? Ciekawe dlaczego?

Tzw. ekologiczne samochody, to — pomijając jakieś rozwiązania silnikowe — brzydka tandeta, która się zaraz rozleci. Myślałem, że padnę ze śmiechu, jak Jeremy Clarkson pastwił się nad toyotą prius. Ogólny pomysł z silnikiem hybrydowym dobry, z wykonaniem obudowy dla tego silnika gorzej. (A przecież honda insight z 1999 roku pokazała, że „hybrydowe” nie musi oznaczać „chujowe”.)

Ostatnio widziałem reklamę telefonu z baterią słoneczną oraz miernikiem posadzonych drzew (to ostatnie brzmi bardzo ciekawie). Telefon komórkowy na ogół nosi się w kieszeni. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam światła słonecznego w kieszeni. Poza tym sam ekran dotykowy pewnie żre więcej niż jest w stanie ta bateria podładować przez tę chwilę, kiedy rozmawiamy przez telefon, zasłaniając większość ręką. Kiedy nie rozmawiamy, tylko używamy, to raczej ekranem do góry, zatem światłoczujka w cieniu wiele na tym wyciągnięciu nie skorzysta.

Szukając paska natrafiłem na kuriozum pt. skóra ekologiczna. Ekologiczna, czyli… sztuczna. Zaletą skóry jest to, że jest mocna. Skórzany pasek może służyć latami (w moim strzeliła klamra, którą kiedyś uzupełnię, na razie mam szałowy pasek z logiem Batmana), podczas gdy to ekologiczne dziadostwo zaraz pęknie i trzeba będzie kupić nowe. Stare raczej do wyrzucenia. Sztuczne się dłużej rozkłada, więc to trochę niewydarzony pomysł.

Ekologiczniej jest wg naszych dzielnych bojowników kupować co roku materiałowo-gumowe buty, które są potem do wywalenia, niż skórzane buty, które mogą nam służyć latami (jedne mam już z 12 lat i są już po prostu ciasne — poza tym nic im nie brakuje).

Ekologicznie jest używać energooszczędną świetlówkę, która musi się nagrzać, zanim zacznie porządnie świecić. Ona jest energooszczędna, kiedy się pali cały czas. A teraz najlepsze — w środku ma rtęć, jeden z bardziej skażających glebę pierwiastków. Czy po zużyciu się takiej świetlówki ludzie wyrzucają ją do specjalnych koszy (są takie w ogóle?), żeby rtęć nie dostała się na zwykłe wysypisko śmieci, gdzie będzie się wysączać? Nie sądzę. To samo zresztą tyczy się wyrzucania baterii do zwykłych koszy na śmieci. Ale o tym się nie trąbi. Dodatkowo świetlówka mogłaby działać latami, ale to się nie opłaca producentom, więc jeden drucik w środku montuje się obniżonej jakości, który się po odpowiednim czasie przepala. Ekologia pełną gębą, nie ma co. Matka natura będzie wdzięczna.

Nie będę się już dłużej pastwił nad tymi biedakami, którzy jak widać nie bardzo wiedzą, co czynią, ale na koniec jeszcze tylko wspomnę o jednym z większych absurdów, jakie nas czekają. Dzień, w którym na godzinę gasimy wszędzie światło. Brawo! Genialne! Niestety, sprawa ma się podobnie, jak z tymi świetlówkami, które muszą palić się cały czas. Zgaszenie oświetlenia np. na wieży Eiffela to pikuś, ale włączenie trwa kilka godzin i pożera znacznie więcej energii niż zaoszczędzono przez tę godzinę. Ktoś tu sobie robi z pożal się boże ekologów jaja.

Dlatego też, gdy widzę, że coś jest ekologiczne, to uciekam w swoich skórzanych butach do nieekologicznego samochodu i odjeżdżam szybko z piskiem opon.

8 komentarzy do “Ekolodzy, ludzie mniejsi na umyśle

  1. astromaria

    GENIALNE, nic dodać nic ująć. Ale…

    Klimatolodzy po pierwszym szoku już się pozbierali. Niejaki redaktor Bendyk z Polityki uznał, że wpadki nie było, a ten, kto tak twierdzi jest idiotą, bo każdy może kogoś nie lubić i pisać o nim brzydko w mailu, co oczywiście nie jest dowodem na brak GO i fałszowanie danych. Lud mówi o takich „napluj im w gębę, a powiedzą, że deszcz pada”.

    Podpaski wielorazowego użytku i takież pieluchy wymagają prania. Ponieważ ich zawartość nie spiera się tak po prostu samą wodą, więc trzeba specjalnej procedury: trzeba użyć dużo wody (podobno mają nam odebrać prawo do jej używania, bo jest luksusem i nic nie robi sobie z naukowego prawa, które mówi, że nic w przyrodzie nie ginie), tę wodę trzeba podgrzać, a nawet doprowadzić do stanu wrzenia, użyć dodatkową porcję proszku + środka odplamiającego, a to wymaga zwiększonego płukania, gdyż inaczej alergia jest pewna. Obawiam się, że daje to wyższe koszty i zanieczyszczenie niż jednorazówki.

    Ktoś rzetelnie wyliczył, że ekologiczne samochody są droższe w produkcji, a akumulatory to sama trucizna (kwas i inne obrzydlistwa). To samo dotyczy wiatraków do produkcji prądu: pożerają niewiarygodne wprost ilości budulca (zbrojonego stalą betonu), więc ich produkcja prądu jest całkowicie nieopłacalna. A co gorsze – z powodu zmienności warunków wiatrowych raz dają za dużo prądu, przez co palą się bezpieczniki, a innym razem nie dają go wcale (brak wiatru), co już nie raz spowodowało brak energii w miastach na zachodzie Europy.

    Telefony na baterie słoneczne ładuje się w słoneczne noce, na parapecie. To oczywiste!

    Paski, buty i torby ekologiczne to jedno wielkie oszustwo. Nie rozkładają się nigdy, ale za to można na tym zarobić – bo nie są za darmo (torby są nawet całkiem drogie).

    Świetlówki, nie dość, że z rtęcią, to jeszcze NIE SĄ energooszczędne. Byłyby takie, gdyby paliły się całą dobę, ale wątpię, żeby ktokolwiek miał ochotę na sztuczne oświetlenie w słoneczny dzień, a o spaniu przy świetle nawet nie wspomnę (taką torturę stosowano w komunistycznych więzieniach). Pomysł masowego wygaszenia tego wynalazku na godzinę jest rzeczywiście genialny – jak na ekologów przystało (ja ich nazywam eko-terrorystami).

  2. Aubrey Autor wpisu

    Powinni wydać chomonto z ekologicznej skóry, skoro tak ładnie próbują nas robić w konia.

    Akumulatory są chyba takie same we wszystkich samochodach, tzn. z kwasem, więc pod tym akurat względem ekologiczne samochody nie odstają.

    A, i przypomniało mi się, że baterie słoneczne np. w naszym klimacie, gdzie jest stosunkowo niewiele mocnego słońca w ciągu roku, nie mają większego sensu. Niestety. Choć pewnie są miejsca na Ziemii, gdzie to się sprawdza.

  3. astromaria

    Benzynowe samochody mają takie małe akumulatory, do produkcji iskry do zapłonu, do żarówek i klimatyzacji, a elektryczne samochody mają takie wielkie akumulatory, bo nie dość, że muszą świecić, to same jeżdżą na prąd.

  4. astromaria

    I jeszcze a propos świetlówek: jak się stłukło żarówkę, to się ją po prostu zmiatało na szufelkę i do śmieci. Jak się tłucze świetlówkę, to jest skażenie. Powinno się wezwać specjalną ekipę do usuwania skutków. Oto prawdziwa ekologia!

  5. Aubrey Autor wpisu

    Od samochodów na prąd nie uciekniemy. Ale na szczęście są produkcje grające na nosie ekologicznym prikazom, jak np. Tesla Roadster.

  6. Moon

    Najbardziej ekologicznie byłoby po prostu umrzeć. A wcześniej polecić rodzinie dokonanie możliwie jak najbardziej ekologicznej utylizacji naszych szczątków po śmierci.

  7. Aubrey Autor wpisu

    Mnie się kiedyś marzy pogrzeb na morzu — by spalono mnie, a me prochy wysypano do Bałtyku. Jemu już nic nie zaszkodzi. Myślę, że do tej pory te radzieckie atomowe łodzie podwodne popękają i będzie skażenie takie, że dla równowagi będziemy palić żarówki 20W, zbudowane z rtęci i papy, które po 1 dniu trzeba będzie wymieniać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s