Nie zawsze rozumiem ateistów. Dostają kilka dni wolnego w roku z okazji katolickich świąt, to by odpuścili w jakiejś kwestii, np. tych nieszczęsnych krzyży w urzędach. (Skoro ktoś chce, żeby symbol jego wiary wisiał w świątyni biurokracji, a niejednokrotnie korupcji, to chyba wie, czego chce). Ja tam się z tego cieszę.
A jednak. To za mało! Stanowczo za mało. Skoro już jedziemy na tym wózku razem, to chciałbym nieśmiało zaproponować, żeby powalczyć o wolny Wielki Piątek. Jakże to pracować w taki dzień? Refleksja powinna nie pozwolić w ogóle skupić się na niczym innym (nie dotyczy strażaków i zawiadowców). Niemcy mają ten dzień wolny! Nie możemy być gorsi.
Również chętnie widziałbym wolną Wigilię, bo i tak siedzi się w pracy do 13:00, z czego od 11:00 wszyscy składają sobie w sali konferencyjnej życzenia. Dawniej mnie to stresowało, potem odkryłem, że wystarczy powiedzieć “Wszystkiego najlepszego” (to zawiera najważniejsze rzeczy), ale i tak lepiej się wyspać.
Na razie nie będę podsuwał dalszych propozycji, bo się jeszcze ktoś zorientuje, co planujemy.
Prawda prawda!
Jeśli już, to powinien być wolny Wielki Piątek zamiast PN po Wielkanocy – w sumie to co najważniejsze to się dzieje w PT/SB (plus CZW wieczorem i ND rano) – a PN to już tylko taka powtórka z rozrywki, dożeranie tego co zostało
Weźmy przykład z litwinów! Dzień po nocy świętojańskiej mają wolne.