27 września mija 2 lata, jak bujam się na Twitterze. Czytaj dalej
Smutne pipczenie starych pryków
Poruszałem na „Niepoważniku” kilkakrotnie argumentacje organizacji antypirackich, które dużo muczą, nic mleka nie dają (a nawet jeszcze gorzej, ponieważ zyski z tropienia piratów nie rekompensują kosztów, wszyscy są więc w czarnej dupie). Dziś przyczepię się do czegoś, co słyszałem o jeden raz za dużo. Do oryginalnego pudełka mianowicie.
Za mało wolnego!
Nie zawsze rozumiem ateistów. Dostają kilka dni wolnego w roku z okazji katolickich świąt, to by odpuścili w jakiejś kwestii, np. tych nieszczęsnych krzyży w urzędach. (Skoro ktoś chce, żeby symbol jego wiary wisiał w świątyni biurokracji, a niejednokrotnie korupcji, to chyba wie, czego chce). Ja tam się z tego cieszę.
Poprawność polityczna
Wczoraj jeden z obserwowanych przeze mnie na Twitterze ludzi zaczął wrzucać kawały o pedałach. Albo gejach, ale w tweetach padało to pierwsze określenie. Poszedł co najmniej jeden block, ale możliwe, że więcej. Bo nie wolno żartować w niepoprawny politycznie sposób.
Uwodzenie jaszczurki
Siedzieliśmy ze Stevem „Jaszczurze Oczy” Lizardem na patio luksusowego hotelu. Właściwie na wpół leżeliśmy na wygodnych ratanowych leżakach. Słońce na szczęście nie było duże, bo by się chłopak zaparzył w swoim czarnym golfie i znoszonych dżinsach. Czytaj dalej
Sełdonimy: Kontratak
Po chwilowym pobycie na Google+ usunąłem stamtąd przed chwilą konto.
Sełdonimy
Co łączy Marka Twaina, Davida Bowiego, Marilyna Mansona, Paulinę Reage, Ditę von Teese, Bolesława Prusa, Alice’a Coopera oraz Janusza Korczaka? Żadna z tych osób nie założyłaby konta na Google+. Ale nie zamierzam pomstować na serwis, ich polityka — ich sprawa (w domyśle: ich strata). Przy okazji usuwania kont z „nieprawdziwymi” danymi w przestrzeni publicznej pojawiło się jednak kilka nieprawdziwych, jak również krzywdzących opinii nt. używania pseudonimów. I nad tym chciałbym się dziś pochylić. Czytaj dalej
Wykrzaczyć telemarketera
Mając jakiś czas temu dość notorycznych telefonów z banku, który nie miał mi nic ciekawego do zaoferowania, postanowiłem sobie wgrać na smartfonie aplikację, która zablokowałaby mi połączenia od niegodziwców, którzy pod osłoną „prywatnego numeru” dobijają się do drzwi mego świętego spokoju i zawracają dupę (tam i nazad). Jak postanowiłem, tak uczyniłem. Pomyślałem jednak w ostatniej chwili, że — czy to wiedziony jakąś formą przyzwoitości, czy wyczuciem nadciągającego exploita — przed uruchomieniem usługi powiadomię bank, że od tej pory się więcej do mnie w ten sposób, po tajniacku, nie dodzwonią. Skoro Era (obecnie T-Mobile) potrafi nadać jeden numer wszystkim call center, to raczej kwestia woli niż możliwości. Czytaj dalej
Filmoznawscy
Zawsze po obejrzeniu filmu sprawdzam na Filmwebie — a czasem też na IMDb — ciekawostki. (Zauważyłem np. że przy każdym filmie jest podane, gdzie był kręcony, nawet jeśli jest to ewidentnie ewidentne miejsce). Po ciekawostkach rzucam okiem na komentarze. Czytaj dalej
Just do it
Pamiętacie swoje ulubione rzucenie pracy? Czytaj dalej